
KONTAKT




Następny odcinek Kroniki to już rok 1897 na Winiarach.
Dom tętni życiem, ale codzienność daleka jest od wygody. Brakuje pieniędzy, zima przenika przez nieszczelne okna, a szron maluje ściany wewnątrz domu. Czy w takich warunkach można zbudować dzieło, które przetrwa pokolenia?
W kolejnym odcinku Kroniki zobaczymy Matkę Marię nie tylko jako założycielkę, ale także jako gospodynię, organizatorkę i mądrą przełożoną. Dogląda prac koszykarskich, szuka sposobów na sprzedaż wiklinowych wyrobów, troszczy się o zdobycie materiałów, wychowuje dziewczęta i z roztropnością czuwa nad każdym szczegółem codziennego życia.
A jednak najbardziej zadziwia nie jej pracowitość, lecz pokój serca. Gdy po ludzku brakowało już niemal wszystkiego, ona pozostawała niewzruszona. Jak zapisała Klementyna Jaworska: „W takich przypadkach można ją było widzieć spokojną i pełną ufności w Opatrzność Bożą.”
Skąd czerpała tę siłę? Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka Kroniki.
Przeprowadzka, żniwa i… początek czegoś znacznie większego. W kolejnym odcinku Kroniki śledzimy uroczyste przejście z ul. Szewskiej do nowego domu na Winiarach. Ledwie przekroczą próg swojej posiadłości, Matka Maria i jej dziewczęta chwycą za sierpy i ruszą do pracy w polu.
Ale obok codziennego trudu rodzi się coś, czego nie da się zmierzyć morgami ziemi. Powstają pierwsze zwyczaje, reguły i konstytucje. Siostry otrzymują zgodę na habit, a nad wszystkim unosi się duch św. Augustyna. Nowy dom błogosławi sam arcybiskup Florian Stablewski, a do drzwi pukają kolejne wychowanki i pierwsze powołania.
Jak z garstki kobiet, modlitwy i ciężkiej pracy rodziło się dzieło, które miało przetrwać pokolenia? Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka Kroniki.
Czy jedno spotkanie może zmienić bieg historii? W kolejnym odcinku „Kroniki” Teodora Veit prowadzi nas przez wydarzenia, które okażą się przełomowe dla dzieła Marii Karłowskiej.
Pojawia się hrabianka Aniela Potulicka – kobieta, dzięki której marzenie o własnym domu zaczyna nabierać realnych kształtów. Jest też codzienność pełna trosk, nieoczekiwanych trudności i małych cudów Opatrzności. Wśród zmagań rozbrzmiewają święta roku liturgicznego, których piękno porusza nawet najbardziej zamknięte serca wychowanek.
Posłuchajcie kolejnej części Kroniki i odkryjcie historię pisaną wiarą, odwagą i niezwykłą Bożą opieką.
Kolejny odcinek Kroniki to dalsze prace nad zdobywaniem potrzebnych sprzętów. Całe urządzanie Zakładu zajęło zaledwie dwa tygodnie — dwa tygodnie, które jedni podziwiali, a inni… przyjmowali z oburzeniem. Bo tam, gdzie rodzi się dobro, zawsze pojawia się też cień niezrozumienia.
Znów daje o sobie znać panna Aniela. Nie może pogodzić się z tym, że jej młodsza siostra poświęca życie „moralnie zwichniętym kobietom”. Podejrzliwość, złośliwe komentarze, najgorsze domysły — wszystko to spada na Marię jak ciężar, który mógłby złamać słabszego człowieka. Ale nie ją. Bo Maria wie, że nie pracuje dla ludzkiej opinii, lecz dla Boga.
A dzieło Boże — mimo sprzeciwów, mimo szemrania, mimo ludzkich lęków — postępuje naprzód. I oto 19 marca 1894 roku, w dzień św. Józefa, patrona ludzi pracujących w ciszy i pokorze, odbywa się poświęcenie Zakładu Dobrego Pasterza. To moment, w którym skromne mieszkanie na Szewskiej staje się miejscem łaski. Domem, który ma ratować zagubione dusze. Przestrzenią, w której zaczyna bić serce przyszłego zgromadzenia.
O tym wszystkim usłyszycie już za chwilę. Zapraszam do wysłuchania.
„Postępowała jak strzała według myśli, którą Bóg kierował. Była w takim zapale, że nie lękała się, ani nie żaliła na zmęczenie czy kłopoty. Jak by nie widziała i nie czuła…”
Tymi słowami można opisać serce kolejnego etapu w życiu Marii. W nowym odcinku „Kroniki” zaczyna się urządzanie przytułku dla zagubionych dusz — miejsca, które miało stać się przystanią, szkołą życia i duchowym domem dla dziewcząt, które nikt inny nie chciał przyjąć.
Jak wyglądały te pierwsze tygodnie tworzenia przytułku? Jakie cuda — małe i duże — wydarzyły się po drodze? I jak Maria potrafiła zachować pokój serca wśród nieustannych braków i trudności?
O tym wszystkim usłyszycie już za chwilę. Zapraszam do odsłuchania…
Zakład Dobrego Pasterza – ul. Szewska 12
W kolejnym odcinku Kroniki Opatrzność nie tylko wskazuje Marii mieszkanie na przytułek dla zagubionych dusz, ale daje też pierwszy grosik na zadatek. Jakby chciała powiedzieć: „Idź. Ja już wszystko przygotowałem”.
W tym czasie u boku Marii pojawia się nowa pomoc — panna Marta Milkowska. Jej obecność wydaje się błogosławieństwem, choć Maria jeszcze nie przeczuwa, że wraz z nią przyjdą także trudności, które wystawią jej cierpliwość i ufność na próbę.
Podpisany zostaje kontrakt na wynajem mieszkania przy ul. Szewskiej 12. Oficjalnie — na jeden rok. W praktyce — dla dzieła, które przetrwa pokolenia. Po raz pierwszy pojawia się nazwa, która stanie się symbolem ratowania najbardziej zagubionych: Zakład Dobrego Pasterza.
Co zaskakujące, policja okazuje Marii pełną aprobatę i obiecuje wsparcie widząc w tym dziele wielki pożytek dla miasta. To rzadki moment, w którym władza świecka i duchowe natchnienie idą w parze, otwierając przed nią drzwi, które wcześniej pozostawały zamknięte.
Łóżko, dwa krzesła i deska zamiast stołu… to cały dobytek Marii na nowym miejscu, ale to wystarczyło, aby zainicjować wielkie dzieło Boże… Bo dzieła Boże nie na trzosie się buduje, ale jedynie na wielkiej ufności w nieskończoną Opatrzność Bożą.
O tym wszystkim usłyszycie już za chwilę. Zapraszam do wysłuchania.

15 czerwca 2026 w Jabłonowie-Zamku świętowaliśmy niezwykły jubileusz. S. Amalia od Niepokalanego Serca Maryi (Stanisława Naspińska) obchodziła swoje setne urodziny!

26 maja w naszej świetlicy na Zamku rozbrzmiewała radość, śmiech i dziecięca odwaga. Tego dnia wspólnie świętowaliśmy Dzień Matki oraz Dzień Dziecka — dwa piękne święta, które przypominają, jak wielką siłą jest miłość i obecność drugiego człowieka.
„Bóg kieruje. Dlatego chcieć i spełnić to, co Bóg chce, a o resztę się nie pytać”.
Ta myśl była dla Marii jak kompas — trzymała ją mocno, prowadziła i umacniała w chwilach, gdy inni dawno by zwątpili. To właśnie ona dodawała jej odwagi w czasie trudnych, niemal beznadziejnych poszukiwań nowego mieszkania dla dziewcząt policyjnych. I może dlatego finał tej historii okazał się tak niezwykły.
Bo gdy wszystko wskazywało na to, że kolejne drzwi znów pozostaną zamknięte, na ulicy Szewskiej czekała na Marię niesłychana niespodzianka. Taka, której nie da się wytłumaczyć przypadkiem. Taka, którą — jak sama mogłaby powiedzieć — mógł wymyślić tylko Bóg.
Co dokładnie się wydarzyło? Jak potoczyła się ta historia i dlaczego odmieniła losy przytułku?
Zresztą… posłuchajcie sami.
W dzisiejszym odcinku Kroniki usłyszymy fragmenty korespondencji Marii z s. Marią Bernardą z Józefowa — list pisany z troską o wychowance, którą Maria wysłała tam, by ratować jej duszę. Słowa s. Bernardy, opisujące jej spokojną, przygotowaną śmierć po dwóch latach pokuty, niosą w sobie niezwykłą czułość i światło, które trudno zapomnieć.
Tymczasem w Poznaniu Jaworska otrzymuje wypowiedzenie mieszkania — powód jest bolesny i niesprawiedliwy: obecność dziewcząt policyjnych i skargi „porządnych” lokatorów. Dach nad głową znika z dnia na dzień, a wraz z nim poczucie bezpieczeństwa całej wspólnoty.
Mimo to Maria nie traci ducha. Z uporem, który zadziwia, szuka nowego miejsca dla swoich dziewcząt — lepszego, godniejszego, bezpieczniejszego. Każde drzwi jednak pozostają zamknięte. Każda nadzieja kończy się kolejnym „nie”.
A jednak jej optymizm nie gaśnie. Wie, że Opatrzność przygotowała dla niej i jej dziewcząt coś wyjątkowego, miejsce, które z pewnością będzie najlepsze z możliwych…
Zapraszam do wysłuchania.