W najnowszym odcinku Kroniki Marii uda się uzyskać pokaźną pomoc materialną dla dziewcząt policyjnych od arcybiskupa Stablewskiego. Staje się to źródłem ponownych pretensji ze strony panny Anieli. Między siostrami wybucha gwałtowna kłótnia o dar serca, który zamiast łączyć, zaczyna dzielić. Pod powierzchnią sporu o fundusze odsłania się coś głębszego: zraniona duma, zazdrość, lęk przed utratą znaczenia.
Czy miłość Marii do dusz okaże się silniejsza niż siostrzana rywalizacja? Ten odcinek odsłania prawdę, że nawet w sercu czynionego dobra może rozegrać się dramat, który zmienia wszystko…
Na kolejnych kartach kroniki odnajdujemy niezwykłe wydarzenie – cisza zaczyna mówić głośniej niż krzyk. Ta, która nosi w sobie ciemność — słowa ostre jak kamienie, gesty ciężkie od gniewu — a jednak krok po kroku pozwala, by dotknęło ją światło. Obok trwa Maria: cierpliwa jak świeca, która nie gaśnie od przeciągów, wierna w towarzyszeniu, gdy droga boli. Będziemy świadkami chwili, w której mrok sprzeciwia się gwałtownie, a potem — jakby zapadła cisza po burzy — wszystko się odmienia. Serce łagodnieje, spojrzenie mięknie… Co naprawdę wydarzy się w tym odcinku? Posłuchajcie sami…
W dzisiejszym odcinku dowiemy się, jak Pan Bóg pokierował kroki Marii do Lazaretu miejskiego, gdzie mogła spotykać się z chorymi. Będziemy także świadkami niezwykle wzruszającej chwili odchodzenia do domu Ojca pierwszej podopiecznej Marii – Franciszki.
Aby dobrze zrozumieć heroizm Bł. Matki Marii musimy wiedzieć, czym były „lazarety”. Otóż lazarety miejskie pod koniec XIX wieku były miejscami ciszy naznaczonej cierpieniem i nadzieją zarazem. Powstawały na obrzeżach miasta, by oddzielić chorobę od zdrowia, lęk od zwyczajności ulic. Były to instytucje sanitarne przeznaczone przede wszystkim dla chorych zakaźnie: dotkniętych cholerą, tyfusem, ospą czy gruźlicą, ale były tam także osoby chore wenerycznie. W epoce, gdy medycyna dopiero uczyła się walki z epidemiami, lazaret pełnił funkcję izolacyjną i ochronną — miał zatrzymać zarazę, zanim przeniknie w tkankę miasta. Nie były szpitalami w dzisiejszym rozumieniu. Raczej tymczasowymi przystaniami dla najuboższych, przyjezdnych, robotników, żołnierzy — tych, których choroba wykluczała z domów i warsztatów. Proste baraki lub skromne budynki, surowa higiena, podstawowa opieka lekarska i pielęgniarska — często sprawowana przez siostry zakonne — tworzyły przestrzeń walki o życie bez gwarancji zwycięstwa. Lazarety wpisywały się w pruski system administracyjny miasta: były elementem nowoczesnej, jak na owe czasy, polityki zdrowia publicznego. Ich istnienie świadczyło o rosnącej świadomości, że zdrowie jednostki jest losem wspólnoty. Dziś pozostały po nich nieliczne ślady w archiwach i mapach, lecz w pamięci miasta lazarety są jak ciche świadectwo epoki, w której miłosierdzie i strach szły ramię w ramię, a troska o człowieka zaczynała przybierać formę instytucji.
W dalszej części Kroniki usłyszymy jak potoczyła się historia Cecylii i Malińskiego, o przygodach Franciszki na „gigancie”, a także o dalszych losach Ernestyny i potajemnych spotkaniach na cmentarzu… #pasterki #mariakarlowska #kronika
Pamiętacie Cecylię i jej narzeczonego luteranina? Dziś zobaczymy, co u nich słychać i zobaczymy też, że tzw. czas wolny nie zawsze wychodzi na dobre. Poznamy kolejne przykrości ze strony panny Anieli w mieszkaniu Marii na ulicy Podgórnej – nie było dnia, żeby Maria nie przeżywała jakiegoś zajścia w domu. Dowiemy się też kim była pierwsza „matka” całego dzieła Dobrego Pasterza i że Pan Bóg potrafi z każdej trudnej sytuacji wyprowadzić jakieś dobro.
„- Jesteście szczęściarzami, ponieważ każdy z was spotkał się z Osobową Miłością. W świecie ludzi dotkniętych egzystencjalną pustką wy jesteście napełnieni Bogiem…
W środę 28 stycznia nasz dom został obdarzony szczególną łaską Wizyty Duszpasterskiej ks. Arcybiskupa Poznańskiego Zbigniewa Zielińskiego. Towarzyszył Mu ks. Sekretarz Szymon Jakób oraz ks. Proboszcz Parafii św. Stanisława Kostki w Poznaniu – parafii, do której należymy sercem i codziennością.
Dziś dowiemy się jak ostatecznie zakończyła się historia Grockiego i poznamy nową wychowankę – Ernestynę, która chciała zostać katoliczką i która przysporzyła Marii niemało kłopotów… ale dla Marii wszystkie trudności były szkołą życia, mającą przygotować ją do prowadzenia wielkiego, Bożego dzieła, jakim było Zgromadzenie Sióstr Pasterek…
No i się wydało… Dziś pójdziemy z Marią na ulice, w bramy, do sieni pod schodami… gdzie Maria spotykała się z dziewczętami, które garnęły się do niej, jak ćmy do światła. Zobaczymy piękne owoce misji u Dominikanów, dowiemy się, co dalej stało się z Grockim i jak niestety wydało się przed rodziną apostolstwo Marii…
W dzisiejszym odcinku usłyszymy o kolejnym starciu z napastnikami, wybitej szybie u Grześkowiaków, o Grodzkim i jego wielkim problemie a także o człowieku, którego toczyło… herodowe robactwo. Niejeden człowiek stwierdziłby, że to wszystko przewyższa jego możliwości, ale nie Maria… Posłuchajmy.