W tym odcinku Kroniki serce Marii zostaje wystawione na kolejne próby… Prześladowania i kolejne przykrości ze strony panny Anieli nie ustają. Ale jednak w samym środku tej ciemności pojawia się światło: duchowe wsparcie od O. Bernarda Łubieńskiego, którego mądre i ojcowskie słowo umacnia Marię w chwilach zwątpienia. Sprawa pomocy materialnej wreszcie się wyjaśnia, lecz utraconych pieniędzy nie da się odzyskać. Strata boli, lecz nie zatrzymuje serca Marii. Coraz bardziej pochłania ją troska o zagubione dusze — tak bardzo, że zaczyna zaniedbywać obowiązki w zakładzie krawieckim. W ciszy codziennych zmagań dojrzewa w niej przeczucie innej drogi. Powołanie staje się coraz wyraźniejsze, jak głos, którego nie sposób już zagłuszyć. Coraz częściej Maria staje przed wyborem między tym, co bezpieczne, a tym, co bez reszty oddane Bogu.

